„Bez Włodzimierza nie zostałabym arcymistrzynią”.

Hanna Ereńska-Barlo wspomina Arcymistrza Włodzimierza Schmidta

Poznali się jako dzieci podczas wojewódzkiego turnieju młodzieży szkolnej w Poznaniu. Później przez dziesięciolecia łączyły ich wspólne starty, klub, reprezentacja Polski i praca trenerska. Hanna Ereńska-Barlo nie ma wątpliwości, że bez pomocy Włodzimierza Schmidta jej kariera potoczyłaby się zupełnie inaczej.

Był rok 1956. Wtedy niespełna 10-letnia Hania Ereńska wystąpiła w grupie dziewcząt, a starszy od niej o trzy lata Włodzimierz Schmidt rywalizował wśród chłopców. Oboje wygrali swoje turnieje. – Wtedy zaczęła się nasza znajomość, która później przez dziesiątki lat była związana z szachami, wspólnymi startami, przygotowaniami i pracą trenerską – wspomina Hanna Ereńska-Barlo.

Schmidt był samoukiem. Jedynie przez krótki czas uczęszczał na zajęcia prowadzone przez Karola Stefańskiego, ówczesnego Mistrza Wielkopolski. W tamtych czasach nie było dostępu do komputerów, internetowych baz partii ani programów analizujących pozycje. – Wszystko zapisywał ręcznie. Tworzył grube zeszyty pełne wariantów, komentarzy i analiz. Miał własny, bardzo uporządkowany system notowania. Wariant główny znajdował się w nagłówku, a od niego odchodziły kolejne rozgałęzienia. Niemal całą swoją ogromną wiedzę zbudował samodzielnie – opowiada arcymistrzyni.

Wiedza ta stała się również fundamentem jej kariery. Schmidt przez wiele lat był najważniejszym indywidualnym trenerem Hanny, wówczas Ereńskiej-Radzewskiej. Przygotowywał ją do mistrzostw Polski, turniejów międzynarodowych i olimpiad szachowych. – Bezwzględnie jemu zawdzięczam to, że zostałam pierwszą polską arcymistrzynią. Włodek ukształtował moją grę i przygotowywał mnie do najważniejszych startów. Bez niego moja kariera wyglądałaby zupełnie inaczej – podkreśla.

Nie próbował przy tym narzucać jej własnego stylu. Sam był zawodnikiem pragmatycznym, bardzo solidnym i szczególnie mocnym w grze pozycyjnej. Dla swojej podopiecznej stworzył jednak repertuar odpowiadający jej temperamentowi i skłonności do dynamicznej, taktycznej gry. – Znał mój charakter. Potrafił przygotować zawodnika zgodnie z jego osobowością, mocnymi stronami i sposobem podejmowania decyzji przy szachownicy. To była jedna z jego największych zalet jako trenera – ocenia Hanna Ereńska-Barlo.

Ich kariery przez pewien czas rozwijały się niemal równolegle. Oboje wówczas reprezentowali barwy Pocztowca Poznań, z którym sięgnęli po brązowe medale w rywalizacji drużynowej w 1969 i w 1971 roku. W 1970 roku oboje zdobyli brązowe medale indywidualnych mistrzostw Polski, a rok później zostali mistrzami kraju – Schmidt w turnieju mężczyzn, Ereńska-Barlo w rywalizacji kobiet. W kolejnych latach reprezentowali Polskę na olimpiadach. – Włodek zawsze znajdował dla mnie czas, nawet gdy sam przygotowywał się do kolejnego pojedynku. Po śniadaniu pił kawę, zajmował się swoim przygotowaniem, a później mogłam przyjść z własnymi problemami. Odkładał część swojej pracy i przygotowywał mnie do gry – mówi.

Schmidt był również osobą chętnie dzielącą się wiedzą. Swoje analizy przekazywał nie tylko Hannie Ereńskiej-Barlo, ale także innym zawodnikom. Potrafił nawet pożyczyć notatki mm Aleksandrowi Sznapikowi, 4-krotnemu Mistrzowi Polski oraz 9-krotnemu uczestnikowi olimpiad szachowych, wówczas jednemu z głównych krajowych rywali. – W szachach własne analizy i przygotowanie debiutowe są zwykle pilnie strzeżoną tajemnicą. On potrafił jednak podzielić się nimi nawet z konkurentem. To pokazuje jego wielkoduszność i przywiązanie do wiedzy szachowej – podkreśla.

Jednocześnie nie był postacią pomnikową. Bywał dowcipny i potrafił żartować również z siebie. Mimo ukończenia studiów elektrycznych na Politechnice Poznańskiej, że potrafi wymienić jedynie żarówkę. – To nie była do końca prawda. Gdy gościliśmy w odległych krajach jak Argentyna, Filipiny czy Zjednoczone Emiraty Arabskie nie miał żadnego problemu, aby miejscowe gniazdka dostosować do mojego turystycznego żelazka – wspomina Hanna Ereńska-Barlo.

Jako zawodnik Schmidt łączył przygotowanie debiutowe, głębokie rozumienie pozycji, umiejętności taktyczne i wyjątkową intuicję. Zdobył siedem tytułów mistrza Polski w szachach klasycznych oraz szesnaście w grze błyskawicznej. – Trudno wskazać jego jedną najmocniejszą stronę. Można powiedzieć, że nie miał wyraźnego słabego punktu. Był zawodnikiem kompletnym, może jedynie jego pragmatyzm czasami ograniczał skłonność do ryzyka – ocenia Ereńska-Barlo.

Schmidt pozostał aktywny także po zakończeniu regularnej kariery. Analizował partie, śledził współczesną teorię, pomagał młodszym zawodnikom i do ostatnich lat interesował się repertuarami najlepszych polskich szachistów.

Fotografie z archiwum Andrzeja Filipowicza

Aktualności